A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
**********************************************
Jest 20:00. Santiago Bernabeu. Zawodnicy wychodzą na boisko. Gwizdek i zaczynają grać. Zaczyna się bój o smierć i życie dwóch najlepszych drużyn na świecie- Real kontra Barça. Siedzę i z zaciekawieniem oglądam mecz w trybunie dla vipów.
19 minuta- strzela Messi. Potem jeszcze w 56 i 89. Wielki Real zostaje pokonany z kredensem. Wielki Leo strzela hat-trick'a.
Mój brat jak najszybciej zgarnął mnie do samochodu i pojechaliśmy do domu. Był wściekły. Nie dziwię mu się, został w końcu upokorzony przez swojego największego rywala. Całą drogę milczał. Postanowiłam odezwać się do niego dopiero w domu:
-Dalej bedziesz tak milczał?-spytałam.
-A ty sie cieszysz z wygranej Barcelony?!
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Mówiąc szczerze zawsze wolałam Barçę, ale nie chciałam i nie chcę mówić o tym bratu. On jest święcie przekonany, że skoro jestem jego siostrą to Realowi kibicuję. Jednak jest zupełnie odwrotnie. Tak samo nie miał racji co do Messiego. Właśnie zadzwonię do niego i mu pogratuluję.
-W sumie mi to obojętne-odpowiedziałam do rozwścieczonego brata-idę się położyć, zmęczyłam się.
-No jasne, nawet ty masz mnie w dupie!!
-Ja?? A co ja mam zrobić?? Cofnąć wynik meczu?! A zresztą dobrze, że wygrali. Widocznie im sie należało, grali lepiej a wy jak podstawówka. A ty jak nie możesz znieść kompleksu "Messi" to sory, ale nie mój problem, że nie możesz znieść tego, że najwidoczniej on jest od ciebie lepszy. I nie sądzę, aby był taki zły jak ty uważasz. Nara!-poszłam do swojego pokoju.
-Nie pokazuj mi się na oczy!!-jeszcze krzyknął.
-Spadaj!-odkrzyknęłam.
On ma tak zawsze po przegranym meczu. A zwłaszcza z Messim i Barceloną. Dzisiaj pierwszy raz odważyłam się mu powiedzieć, co myślę. Współczuję tylko jego synkowi, który musi znieść jego krzyki. Obudził się i znowu przybiegł przestraszony do mnie.
-Ciociu, tatuś znowu krzyczy, bo przegrał mecz?-zapytał mały.
-Tak kochanie, niestety tatuś znowu jest zły. Chodź, pójdę sie z tobą położyć, dobrze?
-Dobrze. Kocham cię-przytulił mnie.
-Ja Ciebie też skarbie.
Gdy mały zasnął wróciłam do siebie i postanowiłam zadzwonić do Lionela.
-Cześć, to ja, ta od potłuczonego iphona.-rzekłam.
-Kibicka Realu i Barçy? Miło, że dzwonisz. Czekałem aż sie odezwiesz.
-Chciałam ci pogratulować wygranej i ogólnie pogadać.
-Dziękuje. To opowiadaj jak wrażenia po meczu.
Gadaliśmy z 3 godziny. Swietnie nam się gada. Umówiliśmy sie na zaległą kawę. Obiecałam, ze przyjadę do Barcelony i dam znak i sie spotkamy. Było już po 1 w nocy. Nagle wszedł Ronaldo:
-A ty z kim gadałaś tyle czasu?
-A to nie twoja sprawa. Wyobraź sobie, że jestem dorosła.
-Ale mieszkasz pod moim dachem.
-Mogę się wyprowadzić jeśli ci przeszkadzam.
-Dobra, przepraszam, przesadziłem, odbiło mi, nie powinienem.
-Przeprosiny przyjęte.-przytuliłam brata.
-Chcę cię o coś poprosić. Obiecaj mi, że nigdy nie zadasz się z żadnym piłarzem Barcelony.
-Ale o co ci chodzi?-oniemiałam.-nie muszę ci tego obiecać.-przepraszam, ale chcę spać.
-Dobrze, pogadamy jutro-dobranoc.
-Dobranoc.
Długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o dzisiejszych wydarzeniach. Za dużo wrażeń jak na mnie. No i co ja mam teraz zrobić?
_________________________________
I mamy kolejny!
Według mnie okropny.
Do nastepnego i pozdrawiam:*
Wow, jak szybko dodajesz rozdziały :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam prolog i 1, a ten rozdział jest jeszcze lepszy! Już jest małe zamieszanie, bo Alisa w tajemnicy poznaje się z Messim :3
Kiedy następny? :*
[http://last-chance-for-love.blogspot.com/]
Na prawdę wspaniale piszesz. Ten rozdział jest genialny. Alisa i Leo hmm oby coś z tego było. Ronaldo taki wkurzony. Mam nadzieję, że się im wszystkim ułoży. Czekam na następny i Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńPs. U mnie kolejny rozdział ;)
Co ja mogę napisać? Rozdział genialny. Historia niesamowita. Twój styl jest cudowny. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale w końcu zabrakło by mi epitetów. Czekam z niecierpliwością na następny:)
OdpowiedzUsuń+ u mnie rozdział:)