środa, 6 maja 2015

Rozdział 9

"Carpe diem..."
************************
Dzisiaj miałam mieć wizytę u lekarza. Messi krzątał się od rana i nie mógł znaleźć nawet kluczyków do samochodu, które leżały na szafce. Wreszcie się ogarnął i pojechaliśmy. 
Weszliśmy do gabinetu lekarskiego, gdzie czekał juz na nas lekarz. 
-Siadajcie państwo proszę. Może przejdziemy od razu do rzeczy. Jak wiadomo pani stan jest bardzo ciężki. Dotychczasowe leczenie nie przynosi żadnych skutków, wiec skierowalem panią na nowoczesne leczenie. Tylko z góry ostrzegam, że pani bedzie pierwsza pacjentka poddana tej metodzie i nie jest pewne, że bedzie pani zdrowa.-powiedział lekarz.
-Zdajemy sobie z tego sprawe panie doktorze-rzekł Messi.
-W takim razie daje państwu teczkę z informacjami na temat leczenia i zapraszam panią jutro.
-Dziękujemy, do widzenia.
Messi pojechał na trening a ja miałam się nigdzie nie ruszać. No właśnie miałam, ale zrobiłam inaczej. Strasznie mi sie nudziło, czułam sie samotna, wiec postanowiłam wyjść na miasto. Chodziłam, a raczej błąkałam się po ulicach pieknej Barcelony. Poszłam do centrum handlowego, kupiłam całe torby ciuchów. Potem poszłam do parku. Chodząc nagle zrobiło mi sie słabo i zemdlałam. Potem nic nie pamietam...
***
-Ney, co robisz dzis wieczorem?-spytałem przyjaciela.
-A siedzę w domu, a co?
-Może wpadniesz do nas? Alisa jest strasznie zmartwiona i chce aby na chwile zapomiala o problemach. Albo może od razu pojedziemy do mnie. Co ty na to?
-Jasne, nie ma sprawy, z chęcią-zgodził sie.
Pojechaliśmy do mojej willi. 
-Ali!!! Wróciłem!! Zobacz kogo ci przeprowadziłem!!-krzyczalem, ale nie odpowiadała. Przeszukalismy wszystkie pokoje, ale nigdzie jej nie było. W kuchni znalazłem liścik. Było w nim napisane.
"Postanowiłam wyjść na miasto, nie martw sie o mnie, będe o 14. Całuję, Ali."
Tymczasem było po 18 a po niej ani słuchu ani widu. Zacząłem panikować.
-Leoo, spokojnie. Może postanowiła iść gdzieś do koleżanki i sie zasiedziała.-pocieszał mnie Neymar.
-Może i tak, ale muszę mieć pewność, bo jeśli jej się coś stało...
-W takim razie podzwoń po wszystkich koleżankach i znajomych. 
Kilkanaście minut pózniej.
-Zadzwoniłem do wszystkich. Nikt nie wie, gdzie jest.-mówiłem.
-A Cristiano?
-Też nie ma pojęcia..
-No to jedziemy jej szukać.
-Dobra.
Nigdzie jej nie znaleźliśmy. 
Usiadłem załamany na kanapie. Neymar cały czas nie odstępował mnie na krok żebym-jak stwierdził-nie robił głupot. 
-A zobacz telefon. Może sie odezwała.-poradził.
Wyjąłem komórkę. Miałem kilkanaście nieodebranych połączeń od jakiegoś numeru. Oddzwoniłem.
-Halo?
-Pan Messi?
-Tak, przy telefonie. O co chodzi?
-O pańską narzeczoną. Została znaleziona nieprzytomna w parku. 
-Jak to? Co z nią?!
-Jest w tej chwili operowana.
-Dobrze, zaraz przyjadę.
Zgarnalem Neymara i pojechaliśmy. 
Na korytarzu zaczepiłem pielęgniarkę.
-Co z Alisą de Aveiro? 
-Jest w tej chwili operowana. Może pan poczekać.
****
Czekałem 2 godziny i nadal nic. Wreszcie wyszedł doktor.
-Panie doktorze, co z nią?
-To była ciężka i długa operacja. Pani Alisa........
________________________________
Co powie lekarz, co sie stanie z Alisą, jak dalej bedzie sobie radził Messi?
Wszystkiego dowiecie sie w następnym rozdziale. 
Życzę miłego popołudnia i pozdrawiam;).

2 komentarze:

  1. Jejku jak mogłaś zakończyć w takim momencie? Oby Ali z tego wyszła, tak ślicznie proszę ;) Leo biedny się martwi. Pisz jak najszybciej next i wstawiaj. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zarazem cudowny jak i straszny czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń